Wszyscy wiemy jak to w grzesiowym świecie było, przez dziurkę, ciurkiem za Grzesiem sypał się piasek. " Idzie Grześ przez wieś, worek piasku niesie" Report this post Dagmara Strzygocka Idzie Grześ Przez wieś, Worek piasku niesie, A przez dziurkę Piasek ciurkiem Sypie się za Grzesiem. "Piasku mniej - Nosić lżej!" Cieszy się głuptasek. Do dom wrócił, Worek zrzucił, Ale gdzie ten piasek? Wraca Grześ Przez wieś, Zbiera piasku ziarnka. Pomaluśku, Powoluśku, Zebrała się miarka. Idzie Grześ Przez wieś, Worek piasku niesie, A przez dziurkę Piasek ciurkiem Sypie się za Grzesiem. "Piasku mniej - Nosić lżej!" Cieszy się głuptasek. Do dom wrócił, Worek zrzucił Ale gdzie ten piasek? Wraca Grześ Przez wieś, Zbiera piasku ziarnka. Pomaluśku, pomaluśku Zebrała się miarka. Idzie Grześ Przez wieś, Worek piasku Idzie Grześ przez wieś, worek piasku niesie, a przez dziurkę piasek ciurkiem sypie się za Grzesiem. Grześ powinien dostarczyć znad rzeki do domu położonego na drugim końcu wsi cztery pełne worki piasku. Niestety, po drodze z dziurawego worka wysypuje mu się połowa zawartości. Znane dziś powiedzenie: "Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało" wywodzi się z tej właśnie komedii Moliera i dotyczy ludzi łasych na szybki zysk, chciwych i cynicznych, którzy ostatecznie zostają ukarani przez los. I jeszcze wierszyk J. Tuwima: "Idzie Grześ przez wieś. Worek piasku niesie. Wiersz o grzesiu idzie grześ przez wieś. cieszy się głuptasek. w tym wielkim tumulcie koleś bił kolesia, flaszka się potłukła, gdy wpadli na grzesia. Idzie grześ julian tuwim idzie grześ przez wieś, worek piasku niesie, a przez dziurkę piasek ciurkiem sypie się za grzesiem, wiersz grześ idzie grześ przez wieś, za nim dwaj kolesie. btKcp. Idzie Grześ Przez wieś, Worek piasku niesie, a przez dziurkę Piasek ciurkiem sypie się za Grzesiem. ,,Piasku mniej- Nosić lżej!” Cieszy się głuptasek. Do dom wrócił, Worek zrzucił, Ale gdzie ten piasek? Wraca Grześ Przez wieś, Zbiera piasku ziarnka. Pomaluśku, Powoluśku , Zebrała się miarka. Idzie Grześ Przez wieś, Worek piasku niesie, A przez dziurkę Piasek ciurkiem Sypie się za Grzesiem… Share Opublikowano: 2017-04-08 09:15:48+02:00 Dział: Polityka Polityka opublikowano: 2017-04-08 09:15:48+02:00 autor: PAP/Supernak „Schetyna lepszym premierem od Szydło? Wymowny sondaż”, zatytułował „Fakt” swój komentarz poprzedzający potrzebną jak dziura w moście debatę w Sejmie nad wnioskiem PO o „konstruktywne wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło”. Gratulacje! Tytuł – majstersztyk! Dopiero poniżej można doczytać się, że większość Polaków akurat nie życzyłaby sobie Grzegorza Schetyny w roli premiera. Ale co tam, najważniejsze, że on sam sobie siebie życzy… Po co była ta cała zawierucha z wnioskiem Platformy z nazwy Obywatelskiej? Po to, by kolejny raz POrozrabiać, bowiem partia Grzegorza Schetyny nie ma nic innego do zaoferowania, żadnego programu, żadnego merytorycznego, konstruktywnego dialogu, nic poza maniakalnymi próbami doskredytacji i obrzydzania wszystkiego, co wiąże się z Prawem i Sprawiedliwością. Wczoraj w Sejmie, pojutrze na ulicy, może też uda się coś ugrać z pomocą zagranicy… Tylko, co ma się udać, na co właściwie liczy premier z cienia? Młody Schetyna działalność polityczną zaczynał jeszcze w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Po prawdzie nie był już tak młody, gdyż dobiegał trzydziestki, ale zawsze… - był w komitetach strajkowych NZS, podobno działał w Solidarności Walczącej i niezbyt podobały mu się ustalenia Okrągłego Stołu. Ale kto to pamięta, co mu się wtedy nie podobało. W każdym razie zapowiadał się obiecująco i fakty są takie, że już w 1990r. objął swą pierwszą, dyrektorską posadę, rok później został wicewojewodą we Wrocławiu, a pięć lat później posłem na Sejm. Płynął z prądem. Trochę w Kongresie Liberalno-Demokratycznym, trochę w Unii Wolności, wreszcie w PO. Raz po raz sprawował w tych partiach funkcje sekretarza generalnego i wszystko to zaowocowało tym, że w 2007r. dostał tekę ministra spraw wewnętrznych, z tytułem wicepremiera w pierwszym rządzie Donalda Tuska na dokładkę. W tamtych latach Schetyna uchodził za człowieka myślącego samodzielnie, niektórzy twierdzili nawet, że był zwolennikiem koalicji PO-PiS. Jeśli ktoś szukał w Platformie kogoś, kto byłby zdolny przeciwstawić się „Donkowi” i obrać inny kurs, natychmiast nasuwało mu się nazwisko Schetyny. Ale to też było dawno i mało kto pamięta. Teka ministra i tytuł wicepremiera trochę zaspokoiły jego aspiracje, jednak nie na długo. Szczera niechęć Schetyny do Tuska i odwrotnie jest tajemnicą poliszynela. Ale to Tusk, a nie Schetyna zawsze był i jest w ich rozgrywkach górą. Nawet jego wybór na marszałka Sejmu wynikał z zimnej kalkulacji Tuska. Trudno też uznać za sukces Schetyny pełnienie przez kilkanaście miesięcy obowiązków szefa dyplomacji w gabinecie premier Ewy Kopacz, wskazanej przez Tuska, jak też objęcie szefostwa w partii po wyborczej klęsce PO, i w konsekwencji obecne kierowanie gabinetem cieni. Nawiasem mówiąc, na czele partii Schetyna stanął po głosowaniu tylko połowy członków PO, i to po niby niewymuszonej rezygnacji Tomasza Siemoniaka i Borysa Budki z kandydowania na przewodniczącego Platformy. Schetyna miał szanse na dokonanie odnowy w PO, sam je jednak zmarnował, co tylko dowodzi - opiniom obiegowym wbrew - że jest politykiem nieudolnym i bez charyzmy. PiS i PO mogłyby zrealizować w kraju fundamentalne zmiany, z przygotowaniem i uchwaleniem nowej konstytucji włącznie. Ta szansa dziś jednak nie istnieje. Nie chodzi nawet o uczestnictwo Schetyny w kabaretowym okupowaniu Sejmu przez posłów Platformy podczas bożonarodzeniowych świąt, co mówi samo za siebie. Takim samym kabaretowym popisem Schetyny było jego wczorajsze „exposé” w Sejmie. Premier z cienia nawiązał w nim do czasów sprawowania władzy przez spółkę PO-PSL, przy czym albo sam cierpi na zaawansowaną sklerozę, albo liczy na zbiorową amnezję Polek i Polaków. Więc dla przypomnienia kilka pierwszych z brzegu przykładów „największych osiągnięć” z ośmiu lat rządów premierów Tuska i Kopacz na koniec: największe, skokowe zadłużenie kraju największa wyprzedaż majątku narodowego największa likwidacja własnego przemysłu największa emigracja zarobkowa najgorsza służba zdrowia w Europie najmniejszy przyrost naturalny najdroższe autostrady w budowie najdroższe zakupy taboru kolejowego najwyższe ceny w kontraktach na zakup gazu z Rosji największa liczba podsłuchów w UE …wymieniać dalej? Pomijam już niezliczone afery i skandale z udziałem członków rządu PO-PSL, przykłady nepotyzmu i kpin z państwa prawa, rozmowy przy ośmiorniczkach czy przy śmietniku, czy tak żenujące obrazki, jak koczowanie matek z ich kalekimi dziećmi na korytarzach w Sejmie, nie mogących doprosić się należytej opieki ze strony państwa. Dziś premier z cienia chciałby zaoferować dodatek 500 plus na każde dziecko… Pewnie na takiej samej zasadzie, jak w przeszłości, że wspomnę „dodatek” rządu PO zafundowany polskim noworodkom z 2015r., gdy w dniu urodzin na „dzień dobry”, na każdą Polkę i Polaka w becikach przypadało wtedy 34 tys. 329 złotych… długu do spłacenia. Schetyna woli o tym nie pamiętać. Jego sejmowe wystąpienie można sprowadzić do jednego zdania: lepiej być zdrowym i bogatym, niż chorym i biednym. Premier z cienia perorował, że polscy wyborcy… „chcą być Polakami i Europejczykami” - a nie są? że „chcą żyć w Rzeczpospolitej dla wszystkich” - a nie żyją?, i zachęcał, za co zebrał brawa z ław poselskich PO, że tylko ich partia „zbuduje Polskę na miarę naszych (znaczy - ich?) ambicji”, a na koniec huknął - uwaga, uwaga! - do PiS: „Nie będziecie nami straszyć!”. Kto kim straszył i wciąż usiłuje straszyć? Zapomniał wół jak cielęciem był?! Osiem lat rządów ociekających fałszem i obłudą, i żadnych wniosków, otrzeźwienia, ten sam bełkot! Ramię w ramię - Schetyna, obok Kopacz oraz taki partyjny „narybek” jak Michał Szczerba, Marcin Kierwiński i inni… - pogratulować! „Ludzie mają do nas pretensje, że oddaliśmy Polskę PiS-owi”, skarżył się Schetyna przed rokiem w programie „Tomasz Lis na żywo”. Też kabaret! Do premiera z cienia nie dotarło ani wtedy, ani dziś, że PO nie oddała lecz została pozbawiona władzy przez ludzi mających dość tych jej wszystkich „naj…”. „Idzie Grześ przez wieś, worek piasku niesie, a przez dziurkę piasek ciurkiem sypie się za Grzesiem…”, — pisał Julian Tuwim. Oklaski w Sejmie posłów Platformy tzw. Obywatelskiej dla szefa Platformy tzw. Obywatelskiej były? Były! „Schetyna lepszym premierem od Szydło? Wymowny sondaż”, zatytułował „Fakt”. Zaklinanie rzeczywistości trwa i trwa mać… Publikacja dostępna na stronie: Minęło już 15 miesięcy od przejęcia władzy przez PiS i Zjednoczoną Prawicę, a słabość instytucji państwowych nie została bynajmniej wypalona żelazem, lecz zapuściła korzenie i kwitnie w najlepsze. Krzysztof Tytko Wbrew przedwyborczym deklaracjom dotyczącym niezamykania kopalń i inwestowania w ich modernizację, decyzją Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy (NWZA) z dnia 1 grudnia 2016 roku Ministerstwo Energii postanowiło przekazać do 1 kwietnia 2017 roku KWK „Krupiński”, najbardziej perspektywiczną kopalnię z grupy kapitałowej JSW SA, do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (dalej: SRK) – celem jej likwidacji. (…) Intencją gremium zmierzającego do likwidacji kopalni „Krupiński” jest umożliwienie niemieckiemu inwestorowi przejęcie kontroli nad jej infrastrukturą techniczną, wraz z jej pracownikami oraz zasobami węgla, które wynoszą 720 mln ton węgla i około 3 mld m3 metanu. Regułą „restrukturyzacyjną” jest, że „nierentownymi” kopalniami są głównie te, które posiadają największe zasoby wysokoenergetycznego lub koksowego węgla. (…) Przeciwnego zdania co do losów KWK „Krupiński” są: grupa niezależnych ekspertów i strona społeczna. Koncepcja [strony społecznej] jest znacznie korzystniejsza od kilku wersji zaproponowanych przez zarząd JSW, ale, niestety, daleka od rozwiązania optymalnego, które wpisałoby się w myśl przewodnią wizji JSW, promowaną w każdym dokumencie firmowym jako hasło „Wydobywamy to, co najlepsze”. (…) Grupa niezależnych ekspertów, ratując wizerunek zarządu (choć nie jest to jej zamiarem), w oparciu o dewizę „Wydobywajmy to, co najlepsze”, opracowała własny tzw. Nowy Model Biznesowy dla kopalni „Krupiński”, o wiele korzystniejszy od niskorentownego wariantu wypracowanego przez stronę społeczną. (…) W ocenie niezależnych ekspertów kopalnia „Krupiński” jest przysłowiową żyłą złota, z bardzo obiecującą perspektywą, zgodnie z którą od 2019 roku do czasu wygaśnięcia jej koncesji, czyli do roku 2030, mogłaby średnio generować około 300 mln zł zysku netto na rok. W perspektywie do roku 2030 byłoby to kilka miliardów zł zysku (zdyskontowanych przepływów netto z działalności operacyjnej). Uzyskano by to poprzez udostępnienie za około 300 mln zł pokładu 405, zalegającego w sąsiedztwie OG należącego do 1998 roku do KWK „Krupiński”. (…) Obszar górniczy kopalni Krupiński od północy graniczy z OG z przyznaną koncesją na rozpoznanie i dokumentowanie złoża, które uzyskała niemiecka firma Silesian Coal, reprezentowana przez byłego ministra górnictwa Jerzego Markowskiego, starająca się o uzyskanie koncesji na eksploatację węgla głównie energetycznego typu i z tymi samymi przerostami kamienia, które obecnie eksploatuje kopalnia „Krupiński”. Jeżeli inwestor zagraniczny widzi możliwość udostępnienia swoich pokładów i ich eksploatacji w przyszłości, z satysfakcjonującą rentownością, mimo że są trudniej dostępne, to dlaczego uznano kopalnię „Krupiński” za trwale nierentowną? (…) KWK „Krupiński”, wzorem byłej Kopalni Doświadczalnej „Barbara”, wdrażając z sukcesem Nowy Model Biznesowy, mogłaby w przyszłości z wielkim pożytkiem dla odbudowy polskiej własności standaryzować ten model w pozostałych kopalniach i spółkach górniczych. (…) Koncepcja ta pozwala również zwiększyć zatrudnienie w rejonie, podwoić wpływy do jednostek samorządu terytorialnego z tytułu opłaty eksploatacyjnej oraz zwiększyć podatki od nieruchomości gruntowych po wyrażeniu zgody na rozszerzenie OG KWK „Krupiński”. Ograniczono by również negatywne skutki prowadzonej działalności gospodarczej związanej ze szkodami górniczymi. (…) Cały artykuł Krzysztofa Tytki pt. „Idzie Grześ przez wieś…” można przeczytać na ss. 2 i 3 lutowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 32/2017, „Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15. Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na Artykuł Krzysztofa Tytki pt. „Idzie Grześ przez wieś…” na ss. 2 i 3 lutowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 32/2017, ... a przez dziurkę piasek ciurkiem sypie się za Grzesiem. »Piasku mniej - Nosić lżej!« - cieszy się głuptasek. Do dom wrócił, worek zrzucił, Ale gdzie ten piasek?".W tym miejscu rodzi się pytanie zasadnicze. Kogo na myśli miał poeta, pisząc ten sławny wierszyk. Już wiem, że wszyscy wiecie, ale pozwólcie i mnie na chwilę satysfakcji z rozszyfrowania imienia i nazwiska bohatera Tuwimowego utworu. Tak jest. To Grzegorz Napieralski, niekwestionowany (?) lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Nie wiem, skąd przed laty partia go wygrzebała, nie rozumiem powodów, dla których postawiła go sobie na czele, wiem jedno - to największe nieszczęście Sojuszu od czasów "lub czasopisma".Wprawdzie jest takie powiedzenie: "Nieszczęścia chodzą parami", ale w przypadku Grzesia nie ma ono specjalnie sensu. Bo Grześ, choć występuje solo, za każdym razem dwoi się i troi, a nawet multiplikuje wielokrotnie, tylko że i tak nikt nie jest w stanie uwierzyć ani w to, co on mówi, ani tym bardziej w to, co robi lub jak się zachowuje. Nie mam pojęcia, z czego to wynika, ale o braku jakiejkolwiek wiarygodności Grzesia świadczy niemal każde jego słowo, a już mowa jego ciała przekonanie owo wzmacnia ciekawe zagadnienie (najpewniej dla socjologów, psychologów i różnej maści specjalistów od wizerunku), bowiem Grześ skądinąd jest facetem całkiem sympatycznym. Dopóty, dopóki nie otworzy ust (na każdy praktycznie temat), czy nie zacznie rozdawać jabłek pod kopalnią, jeść obiadu w pustej, góralskiej chacie albo kupować wyprawek dla córek, co przecież robi zawsze. No i mrugać tymi swoimi gołębimi w połowie felietonu i już nie bardzo wiem, co dalej pisać o tej, jakkolwiek by ją oceniać, ważnej postaci politycznej, postaci jednak aż tak bezbarwnej i bezpłciowej, że klawiatura odmawia dalszej współpracy z też Zapatero, niestety, z każdym kolejnym dniem, co szczególnie właśnie podczas kampanii wyborczej (równie bezbarwnej jak Grześ) rzuca się w oczy, krok po kroku wypełnia postawione przez poetę zadania bohatera tytułowego, cytowanego na wstępie utworu. Idzie więc nasz Grześ przez tę naszą wieś, na początku ugina się pod ciężarem worka, który sam sobie zarzucił na plecy, ale z każdym krokiem podnosi głowę, bo worek coraz lżejszy. I cieszy się zadowolony, że oto on daje sobie radę z ciężarem, a przecież Grześ aspiruje do fotela co najmniej znajdzie się ktoś w Sojuszu, kto krzyknie: "Grzesiu! Jesteś nagi, jak ten król z bajki. Jest ci coraz lżej, bo w worku, który niesiesz, dziura!".Nie bardzo w to wierzę. Ci, którzy mogliby tak krzyknąć, krzyczą niby, ale już z pozycji wyautowanych przez Grzesia (proszę, bezbarwny, lecz zdolny), więc do Grzesia to nie dociera, tym bardziej że ci przygarnięci zbudowali przed Grzesiem ekran lustrzany, który nie dość, że Grzesia izoluje, to jeszcze pozwala mu oglądać siebie w pozycji nabrzmiałej. Przeważnie ideologią, innej miary Grześ nie Bo będzie tak: "Wraca Grześ przez wieś, zbiera piasku ziarnka. Pomaluśku, powoluśku, zebrała się miarka". Miarkuj, Grzesiu. Na miarę zdecydowanie zbyt wcześnie.

idzie grześ przez wieś worek piasku niesie