W BETLEJEM. G C G D 1. W Betlejem, w Betlejem się wydarzyło Zbawienie, Zbawienie z nieba zstąpiło. D G D G Ref. Niebo nam się pokłoniło, Dzieciątko się narodziło CHOINEK BLASK G C D G C D G 1. Choinek blask rozświetla noc, G C D G G7 Na niebie pięknych gwiazd miliony C D G H7 e I właśnie w taką noc Ktoś otworzył drzwi, Tekst piosenki . 1. Leży, leży, leży, leży Jezus malusieńki, w szopie zimno, w szopie zimno, a On nagusieńki. 2. O Józefie, o Józefie, jak biedne Twe mienie, JASNA KOLĘDA. 1. W tę betlejemską, jasną noc, Bóg Słowo spełnił Swe. Syn z Dziewicy rodzi się, Zbawienie światu śle. Ref. Anioł to ogłosił nam WE ŻŁÓBECZKU. 1. We żłóbeczku na sianeczku Mały Jezus leży. Hej! radośnie, Hej! z ochotą Niechaj każdy bieży. 2. Co tchu pędzą pastuszkowie Informacje o Chorał Śląski tom 1 - wznowienie - 8752219122 w archiwum Allegro. mp3 Biografie, Józefie, coś szukał gospody. O, Krwi najdroższa. O 7nbi. aquilaspqr · 22 grudnia pomiędzy jego synów. Kawałek, w którym znajdowało się Betlejem przypadł Herodowi Archelaosowi, ale kiepsko radził on sobie z rządzeniem, więc Rzymianie w 6 roku usunęli go z tronu i utworzyli na tych terenach prowincję Judeę, zarządzaną od teraz bezpośrednio przez rzymskiego prefekta. Tam też Rzymianie przeprowadzili sobie spis, aby określić ilu mają nowych poddanych, jaki mają oni majątek, no i jaki w związku z tym należy nałożyć na nich podatek. Kawałek, w którym znajdował się Nazaret (Galilea) przypadł natomiast Herodowi Antypasowi, który rządził tam sobie jeszcze przez kilkadziesiąt lat (do niego odesłano także, według Biblii, Jezusa podczas jego procesu). I tutaj już Rzymianom zupełnie nie zależało na obejmowaniu tamtejszych mieszkańców spisem, ponieważ ziemia ta nie znajdowała się pod ich bezpośrednią administracją i nie trzeba było tam szukać informacji o podatnikach. Drugi błąd polega na tym, że według tego opisu Józef musiał stawić się w Betlejem „ponieważ pochodził z rodu Dawida”. Jak już wspomniałem – Rzymian interesował majątek danej osoby. Kompletnie nie interesowało ich zaś to gdzie żył i skąd pochodził żyjący kilka stuleci wcześniej jakiś konkretny przodek danego podatnika. Informacja o tym, że Jezus miał rzekomo należeć do rodu Dawida (a raczej, zgodnie z biblijną wersją, że miał mieć ojczyma z rodu Dawida) mogła interesować wyłącznie chrześcijan. Co więcej – mamy zachowany dokument z czasów rzymskich, odnoszący się do spisu ludności przeprowadzanego w Egipcie. W roku 104 prefekt Egiptu, Gajusz Vibiusz Maximus, wydał oświadczenie, w którym ogłosił, że „w związku ze zbliżającym się spisem ludności istotne jest, aby każdy kto przebywa poza swoim miejscem zamieszkania wrócił do swojego domostwa, aby tam mógł poddać się spisowi”. Jest to absolutnie sensowne. To, co pisze Łukasz na temat spisu biblijnego – już niespecjalnie. Można byłoby przyjąć co prawda, że Józef miał jakiś majątek w Betlejem i dlatego musiał tam iść – ale skoro tak, to czy musiał szukać gospody „bo nie miał gdzie się zatrzymać na noc”? Pozostaje też trzecia kwestia, która co prawda nie jest błędem historycznym, ale znowu budzi wątpliwości co do wiarygodności opisu Łukasza. Józef miał zabrać ze sobą w podróż swoją ciężarną żonę, mimo że było to kompletnie zbędne. W tamtych czasach rodziny trzymały się dużo bliżej niż obecnie - w najbliższym sąsiedztwie mieszkali wspólnie rodzice, dzieci, dziadkowie, wnukowie, kuzyni itp. Józef mógł spokojnie zostawić Maryję pod opieką bliskich i samodzielnie wybrać się do Betlejem – bo wiemy z rzymskich dokumentów, że wystarczyło, aby tylko głowa rodziny „wypełniła papiery”. Jak można to wszystko podsumować? Przede wszystkim opis narodzin Jezusa znajduje się wyłącznie w dwóch księgach Nowego Testamentu, co już rodzi problem co do wiarygodności źródeł. Ksiąg tych nie pisali przecież niezależni historycy, ale ludzie głęboko wierzący w nadzwyczajny status i rolę Jezusa. To tak jakby zabrać się za czytanie biografii Jarosława Kaczyńskiego napisanej przez „człowieka z wazeliny” – Mariusza Błaszczaka. I teraz wyobraźcie sobie, że to byłaby jedyna biografia, jaką byśmy mieli - ciekawe jakie historie byłyby tam zawarte i jaki obraz pana premiera by się z niej wyłaniał. Po drugie – każda z tych wersji, Mateusza i Łukasza, została napisana dość długo po śmierci Jezusa. Ich powstanie datuje się na drugą połowę I wieku – ponad pół wieku po opisywanych wydarzeniach. Po trzecie – opisy zawierają błędy, są niezgodne z tym, co wiemy o realiach epoki ze źródeł pozabiblijnych. Są one na tyle poważne, że nie dodają opisom wiarygodności. Po czwarte – mamy tylko dwa opisy, a mimo to rozbiegają się one znacząco, a w niektórych kwestiach są ze sobą wprost sprzeczne. W jednej wersji mowa o pastuszkach, ale ani słowa o „trzech mędrcach”. W drugiej mowa o mędrcach, ale ani słowa o pastuszkach. W jednej rodzina mieszka w Nazarecie, a przenosi się do Betlejem na czas porodu, w drugiej mieszka najprawdopodobniej w Betlejem, a do Nazaretu przenosi się dopiero po powrocie z Egiptu. Jedna mówi o ucieczce do Egiptu i rzezi niewiniątek, druga kompletnie o tym milczy. Jedna wyraźnie mówi, że wydarzenia miały miejsce za panowania Heroda, druga, że gdy spis zarządził Kwiryniusz. Tymczasem Herod zmarł w 4 roku a Kwiryniusz został z całą pewnością zarządcą w roku 6 co daje nam aż 10 lat różnicy między tymi dwoma wydarzeniami. A więc skoro Herod był zamieszany w wydarzenia związane z narodzinami – to na pewno nie mógł być Kwiryniusz. A jeśli Kwiryniusz – no to nie Herod… Pozostaje więc pytanie – dlaczego sprawa opisu narodzin Jezusa wygląda tak, jak wygląda? Tu też trzeba wziąć pod uwagę parę kwestii. Wersje Ewangelii według Marka, Mateusza, Łukasza i Jana to nie są żadne kroniki, których celem było dokładne przedstawienie wydarzeń. To bardziej literatura określana jako „żywoty świętych” – która prezentować ma ogólny życiorys danej osoby, ale jednocześnie jest naszpikowana elementami teologicznymi. Teksty te napisały osoby głęboko wierzące w swoją interpretację osoby i działalności Jezusa, znajdujące się w obozie jego „zwolenników” czy też „czcicieli”. W okresie, w którym je spisywano istniał już szereg interpretacji i „prawd” na temat Jezusa i nie jest dziwne, że te przekonania, interpretacje i „prawdy” zostały w ten tekst wplecione. Dlatego też u Mateusza, którego wersja Ewangelii była najprawdopodobniej pisana z myślą o czytelnikach pochodzenia żydowskiego, znajdujemy wyraźne odniesienia do osoby Mojżesza. W jego tekście Jezus, tak samo jak Mojżesz, unika śmierci z rąk krwawego władcy (faraon wszak kazał wymordować chłopców żydowskich, a Mojżesza uratowało to, że w koszyku pływał po Nilu), no i wraca z Egiptu do ojczyzny (jak Mojżesz, który ucieka z Egiptu i kieruje się w stronę Palestyny). Ważne też było przekonanie czytelników, że Jezus faktycznie był prorokiem, a nawet samym mesjaszem – a co lepszego może być potwierdzeniem tego niż wykazanie, że jego żywot „wypełniał” proroctwa zapisane wieki wcześniej w Starym Testamencie? Dlatego też w tym dość krótkim fragmencie u Mateusza pojawia się aż pięciokrotnie komentarz, że „stało się tak, aby wypełniło się [i tutaj odniesienie do jakiegoś fragmentu ST]”. To samo zresztą sprawia, że zarówno Mateusz, jak i Łukasz dwoją się i troją, aby tylko miejsce akcji umieścić właśnie w Betlejem. A to dlatego, że: Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela». Mt 2, 4-6 Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale - mówili drudzy - czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem?». J 7, 41-42 Zgodnie z ówczesnymi przekonaniami mesjasz miał przyjść z Betlejem. Jeżeli więc zwolennicy Jezusa chcieli przekonać ludzi do swoich racji, to musieli jakoś wykazać, że Jezus faktycznie narodził się w Betlejem. Musiał to być dla nich problem, ponieważ najprawdopodobniej Jezus urodził się tak naprawdę w Nazarecie – skąd pochodziła i gdzie mieszkała cała jego rodzina jak i on sam aż do rozpoczęcia wędrówek po Galilei i swojego nauczania. Pochodzenie takie było problematyczne dla każdego kandydata na mesjasza, co widać w samej Biblii: Odpowiedzieli mu: «Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei». J 7, 52 Rzekł do niego Natanael: «Czyż może być co dobrego z Nazaretu?». J 1, 46 Zatem istotne było z wizerunkowego punktu widzenia aby Jezus, choć z Nazaretu w Galilei, urodził się jednak w Betlejem. Niestety Duch Święty, który dyktował ewangelistom tekst Pisma Świętego, najwyraźniej postanowił ich nieco strollować i zesłał im obu dwa różne opisy tego wydarzenia. Trzeba też pamiętać o jeszcze jednej kwestii. Jezus stał się znany dzięki swojej działalności jako osoba dorosła. Do czasu rozpoczęcia głoszenia swoich nauk – Jezus był kimś absolutnie przeciętnym. Niczym niewyróżniającym się biednym i najprawdopodobniej niewykształconym młodym mężczyzną. A wcześniej – niczym niewyróżniającym się biednym i najprawdopodobniej niewykształconym nastolatkiem. A wcześniej – niczym niewyróżniającym się biednym i najprawdopodobniej niewykształconym dzieckiem. A to oznacza, że nikt za specjalnie nie okazywał mu zainteresowania poza jego rodziną i nie spisywał jego dziejów. Ten okres był dla autorów biblijnych zwykłą pustką, co do której mogły co najwyżej trafiać szczątkowe i zasłyszane wspomnienia i plotki, które przeszły do tego czasu przez dziesiątki ust. Zarówno Łukasz, jak i Mateusz postanowili tę pustkę zapełnić, tworząc opis narodzin – taki, który dodatkowo wzmacniałby ich przekaz i podnosił rangę Jezusa. Marek i Jan natomiast uznali, że nie będą poświęcać temu zagadnieniu ani słowa. Czyżby do nich naprawdę nie dotarły wiadomości o tak cudownych narodzinach? O interwencji aniołów i ucieczce do Egiptu? O mędrcach podążających za boskim znakiem? O pastuszkach wezwanych przez anioły do miejsca narodzin? Pewne światło na ten temat może nam też rzucić „Ewangelia dzieciństwa Pana”. To tekst chrześcijański napisany później niż teksty Łukasza i Mateusza, a próbujący zapełnić pustkę, która i tak zionęła z tekstów Ewangelii. Opisywała dziecięce przygody Jezusa i jego cuda. Przykłady niektórych z nich to: - ożywianie ptaszków ulepionych z gliny - zabicie syna Annasza poprzez „zasuszenie”, ponieważ ośmielił się on patykiem zepsuć tamę, którą zbudował Jezus i wysuszyć kałużę - zabicie innego kolegi z podwórka, bo tamten „trącił go w ramię” (i natychmiast po tym padł martwy) - ożywienie dziecka, które spadło z dachu i się zabiło, tylko po to, żeby zeznało ono, że Jezus go z niego nie zepchnął - chodzenie i siadanie na promieniach słonecznych (kiedy inne dziecko chciało zrobić to samo, spadło z dachu i się zabiło) - zamiana dzieci w świnie - ożywienie zasolonej ryby - skok ze szczytu góry na odległość strzału z łuku; inni chłopcy połamali nogi i karki, gdy chcieli zrobić to samo, ale Jezus ich uzdrowił - zamiana wszystkiego grochu na polu w kamienie tylko dlatego, że na pytanie Jezusa o groch „co to takiego?” rolnik odpowiedział żartem, że kamienie. To oczywiście wyssane z palca historyjki, które nie przyjęły się powszechnie i nie dostały się do kanonu biblijnego, ale mimo wszystko były dość popularne wśród części chrześcijan. Wyraźnie wskazuje to, że istniało zapotrzebowanie na tego typu teksty i na „wypełnianie luk” w biografii Jezusa, jak i to, że do takich tekstów mogły przeniknąć najróżniejsze fantazje autorów. W przypadku „Ewangelii dzieciństwa” jest to dość oczywiste. Dlaczego więc teksty Mateusza i Łukasza mamy traktować jako stuprocentowo wiarygodne? Że faktycznie opisują prawdziwe wydarzenia, a nie są pełne niestworzonych elementów wplecionych tylko po to, aby zmusić biedną Maryję do porodu akurat w Betlejem? I co też w związku z tym powinniśmy myśleć o Maryi i Józefie, którzy mimo tych cudownych wydarzeń są, według ewangelistów, kompletnie zdziwieni, gdy w późniejszym okresie coś dziwnego lub cudownego przytrafia się Jezusowi? Czyżby już zapomnieli o tym, że same narodziny miały przecież ponoć absolutnie niezwyczajny charakter? Brak konsekwencji w tekście biblijnym znowu daje tutaj do myślenia. Jednak, jakkolwiek by to wydarzenie nie wyglądało tak naprawdę – Jezus narodzić się musiał. Być może nie było żadnych mędrców ze wschodu, żadnej rzezi niewiniątek, żadnej wędrówki do Betlejem… Być może Jezus przyszedł na świat po prostu w swoim rodzinnym domu w Nazarecie, w otoczeniu bliskich, a wydarzenie to nie różniło się niczym szczególnym od jakichkolwiek innych narodzin w tej części świata. Jezus przyszedł na świat, więc to co tak właściwie najważniejsze w tej całej historii – stało się. A szczegóły to tylko dodatek. Interesuję się historią judaizmu i wczesnego chrześcijaństwa, więc jeśli tekst się spodoba, to skrobnę inne. Ale to może później, bo chyba miałem coś jeszcze napisać o… monetach? Parno na Jakuba, przyda się na Gody ( szuba. 25 Lipiec W sierpniu mgły w górach - mroźne Gody, kiedy mgły w dolinach - to wróżba pogody. 30 Sierpień Jeśli na Marcina sucho, to Gody ( z pluchą. 11 Listopad W grudniu rzeki kryją lody, a lud cieszy się na Gody. 17 Grudzień Na świętego Toma Gody są już doma. 21 Grudzień Gdy na Gody bardzo biało, wiosną śniegu jest niemało. 25 Grudzień Gdy na Gody leży śnieg srogi, to na Wielkanoc zielone odłogi. 25 Grudzień Gdy w pełni księżyca Gody przypadają, łagodną resztkę zimy z tego wysnuwają. 25 Grudzień W Gody słonko świeci, tak i tydzień zleci. 25 Grudzień Z których stron w Gody wiatry się głoszą, stamtąd do Jana ( deszcze przynoszą. 25 Grudzień Tytuł nagrania "Jak szukać i znajdować wolę Bożą?" to poważne postawienie zagadnienia istotnego w życiu duchowym, a nie jedynie tania reklama. Józef Augustyn SJ w swoich rozważaniach ukazuje konsekwentnie, że szukanie i pełnienie woli Bożej łączy się z zaangażowaniem, trudem i duchowym zmaganiem. Jest to jednak trud celowy. Istota woli Bożej to nasze uczestnictwo w nieskończonej miłości Boga, która jest źródłem naszego szczęścia - doczesnego i wiecznego. Rozważania o. Augustyna o szukaniu i pełnieniu woli Bożej mają charakter integralny i uwzględniają wszystkie wymiary ludzkiego życia: duchowy, moralny, emocjonalny i wspólnotowy. Zobacz tę książkę także w wersji papierowej. Głos mówiący milczeniem, patron słuchających Boga - to tylko niektóre określenia. W swoim przemówieniu 19 marca 1966 roku powiedział o św. Józefie, że „uczynił ze swego życia służbę, złożył je w ofierze tajemnicy wcielenia (...), przekształcił swe ludzkie powołanie do rodzinnej miłości w ponadludzką ofiarę z siebie, ze swego serca i wszystkich zdolności, w miłość oddaną na służbę Mesjaszowi, wzrastającemu w jego domu” (RC 8). Św. Józef jest tym, jak mówi liturgia jego uroczystości, którego wiernej straży Bóg powierzył młodość Zbawiciela. Skoro więc otrzymał tak wzniosłe zadanie, przyjąć należy, że otrzymał też odpowiednie dary, aby temu zadaniu sprostać. Przede wszystkim miłość ojcowską, która bierze swój początek od Boga Ojca - źródła wszelkiego ojcostwa. Na czym polega ojcowskie zadanie Józefa? Przede wszystkim na trosce o „uporządkowane wprowadzenie Syna w świat”. Rozpoczyna to „wprowadzenie w świat” udaniem się na zarządzony przez cezara spis ludności. Jest to potwierdzenie, że Jezus należy do rodzaju ludzkiego w pełni. Na oczach Józefa dokonuje się wejście Jezusa w rodzaj ludzki, kiedy przychodzi On na świat. Jest świadkiem naocznym zarówno tego wydarzenia, jak i późniejszego pokłonu pasterzy i mędrców. Wypełnia także starotestamentalne przepisy o obrzezaniu Syna, nadaniu Mu imienia oraz o wykupieniu pierworodnego. We wszystkich tych momentach dokonuje się potwierdzenie prawnego statusu Józefa jako ojca Jezusa. Będzie więc strzegł Go na wygnaniu w Egipcie, będzie Go szukał, dwunastoletniego, w świątyni, będzie wypełniał „wzniosłe zadanie wychowania, czyli żywienia i odziewania Jezusa, nauczenia Go Prawa i zawodu, zgodnie z powinnościami przypadającymi ojcu” (RC 16).Milczące posłuszeństwo wiaryEwangelia nazywa św. Józefa „mężem sprawiedliwym” (Mt 1,19). Jawi się jako taki nie tylko w wypełnianiu ojcowskich obowiązków, ale także jako małżonek i oblubieniec Maryi (trzeci rozdział papieskiego dokumentu). Potwierdzeniem jego sprawiedliwej postawy w życiu jest milczenie, gdyż Ewangelia nie przekazuje żadnego słowa Józefa. W oblubieńczym i dziewiczym związku z Maryją Józef czyni dar z siebie, a jednocześnie nabywa szczególną godność i ojcowskie prawa w stosunku do Jezusa. Kościół stawia więc św. Józefa za wzór ojcostwa, nie pozornego czy zastępczego, ale w pełni autentycznego. Ojcostwa, które przyjmuje się w posłuszeństwie wiary, coraz pełniej odkrywając je jako niewysłowiony Józef jest także wzorem pracy. Z czwartego rozdziału adhortacji dowiadujemy się, że poddanie, które okazywał Jezus swoim ziemskim rodzicom, rozumiane jest także „jako uczestniczenie w pracy Józefa”; pracy, która zapewniała utrzymanie rodzinie; pracy, która jest dobrem dla człowieka, przez którą zbliża się on do tajemnicy odkupienia i „poniekąd bardziej staje się człowiekiem”. Podkreśla takie rozumienie ludzkiej pracy, obchodzone w liturgii 1 maja, wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika (Robotnika).Wspomniany klimat milczenia w życiu św. Józefa jest potwierdzeniem jego głębokiego życia wewnętrznego, głębokiej kontemplacji, wyrażonej w trudnych, ale odpowiedzialnych, życiowych decyzjach (piąty rozdział dokumentu). Jego całkowite poddanie się Bogu jest „praktyką pobożności, która stanowi jeden z przejawów cnoty religijności” (RC 26). Pozostawał on w zasięgu działania miłości Jezusa promieniującej na wszystkich ludzi, dlatego jego miłość była doskonała i każdego człowiekaOstatni rozdział papieskiego dokumentu ukazuje św. Józefa jako „Patrona Kościoła naszych czasów”. Św. Józef jest wzorem „dla całej chrześcijańskiej wspólnoty, niezależnie od warunków życia i zadań, jakie w niej pełni każdy z wiernych” (RC 30). Papież zachęca do wzywania jego wstawiennictwa nie tylko dla obrony przed pojawiającymi się zagrożeniami, ale także dla umocnienia Kościoła w misji ewangelizacji świata. Stwierdza, że „mamy nieustanne powody do tego, aby św. Józefowi polecać każdego człowieka” (RC 31), a jego postać „nabiera dla Kościoła szczególnej aktualności w związku z nowym Tysiącleciem chrześcijaństwa” (RC 32). Archiwa tagu: św. Józef Objawienia św. Józefa Święty Józef ukazywał się wraz z Jezusem i Maryją w niewielkiej miejscowości Itapiranga położonej nad Amazonką, w północnej Brazylii między 1994 a 1998 rokiem. Czytaj dalej → O mężczyźnie, który nie bał się kochać… Jeśli Maryja była młodą dziewczyną, to także Józef był młodym mężczyzną. I myślę, że nosił w sobie pragnienia założenia rodziny, zbudowania domu i podzielenia się miłością ze swoją wybranką…. Czytaj dalej → 30-DNIOWE NABOŻEŃSTWO KU CZCI ŚWIĘTEGO JÓZEFA – Płaszcz św. Józefa Okryj się płaszczem św. Józefa! Modlitwa z prośbą o szczególne wstawiennictwo św. Józefa w trudnych sytuacjach. Czytaj dalej → Odpusty związane z Rokiem św. Józefa Z Rokiem św. Józefa, który potrwa przez następne 12 miesięcy związany jest dar specjalnych odpustów – ogłosiła Penitencjaria Apostolska. Dar odpustu zupełnego można otrzymać pod zwykłymi warunkami…. Czytaj dalej → Męskie Rekolekcje – św. Józef – ks. bp Grzegorz Ryś Rekolekcje wygłosił ks. bp Grzegorz Ryś, który zaproponował przyjrzenie się osobie św. Józefa. Wydaje Ci się, że wiesz o tym świętym już wszystko? Wątpisz, czy może on wnieść cokolwiek do Twojego życia? Myślisz, że wiemy o nim zbyt mało, żeby stawiać go za przykład dla współczesnych mężczyzn? Czytaj dalej →

o józefie coś szukał gospody mp3