Na hasło Rio de Janeiro do głowy od razu przychodzą plaże Copacabana i Ipanema. I dobrze! Dzięki temu więcej miejsca jest na równie pięknej plaży Flamengo. Jest umieszczona w parku o tej samej nazwie z niezliczonymi rodzajami palm i tropikalnych roślin. Można tam spotkać też rzadkie gatunki ptaków albo udać się do muzeum sztuki
The main airport that serves Rio de Janeiro is the Rio de Janeiro-Antonio Carlos Jobim/Galeão International Airport, known simply as Galeão International Airport. Bus: The Rodoviaria Rio Novo station is the main bus terminal in Rio de Janeiro and hosts the majority of long-distance buses. Driving:
Ponad ćwierć miliona podpisów zebrano pod petycją do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego wzywającą do dopuszczenia biegaczki Julii Rusanowej Stiepanowej do
"Radzę wszystkim wybierającym się do Brazylii, by pozostali w domach. Tutaj ryzykujecie życiem" - ogłosił na Instagramie były gwiazdor Barcelony, mistrz świata z 2002 roku, słynny Rivaldo. Takiej "promocji" organizatorzy igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro na pewno nie oczekiwali.
Adres: 143 Siqueira Campos Rua. Copacabana, Rio de Janeiro. Telefon: +55 21 2549 0650. Zakupy Barra - Rio jest największym centrum handlowym i jednym z największych w Ameryce Łacińskiej z 577 sklepów rozłożone ponad 120.000 metrów. Ma ono również kina, restauracje, kryty park rozrywki i kręgielnia.
W Brazylii spędziłem niecałe trzy miesiące. Zwiedzałem południową część Brazylii, od granicy z Urugwajem aż do Rio de Janeiro. Po drodze odwiedziłem niecałe 50 miejscowości, w tym duże miasta - Rio de Janeiro, Porto Alegre, Kurytybę, Joinville, Blumenau, Jaraguá do Sul, Caxias do Sul czy Erechim.
uGTZYj. Rio de Janeiro jest nasycone cielesnością i podminowane erotycznie: odkryte dekolty i ramiona, smagłe torsy w rozpiętych koszulach. W Brazylii nie uznaje się europejskich ograniczeń kulturowych – hedonizm i seksualność to fundamenty życia społecznego Całe Rio jest podminowane erotycznie. Nasycone cielesnością: odkryte dekolty, ramiona, koraliki na piersiach, długie nogi, klapki z kamieniami szlachetnymi na wypielęgnowanych stopach, smagłe torsy w rozpiętych koszulach. W Brazylii hedonizm, radość życia, wolność seksualna to tradycyjne fundamenty życia społecznego. To nie oznacza jednak, że przypadkowi ludzie uprawiają seks na ulicach i w parkach miejskich. Mieszkańcy Rio nie uznają europejskich ograniczeń kulturowych i z upodobaniem oddają się hedonizmowi, radości obcowania z pięknym ciałem. W pierwszej kolejności swoim! W Rio panuje "culto de corpo" - Kult Ciała. Poznaj gorące oblicze Rio! Olga Dębicka Dziennikarka, pisarka, podróżniczka. Autorka książek Marka Hłaski widzenie świata, Fotografie z tłem. Publikowała od Dziennika Bałtyckiego po Dialog Deutsch-Polnisches Magazin, przez 12 lat związana z portalem z portalem Wirtualna Polska. Obecnie od ponad 15 lat stały współpracownik National Geographic. Laureatka nagród dziennikarskich i literackich Nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (Polski Pulitzer), wyróżnienie pod patronatem Nowego Dziennika z Nowego Jorku, Pro Libro Legendo, Grand Press, nominowana do Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarzy, uhonorowana Golden Pen Top Journalist Award 2015. Prywatnie mama małoletniego Kosmy, mieszka w Gdyni.
2/23 Przeglądaj galerię za pomocą strzałek na klawiaturze fot. Mariusz Kapala / Gazeta LubuskaPoprzednieNastępne Od 2010 r. w Świebodzinie w Lubuskiem stoi niezwykła rzeźba – mierzący aż 36 m posąg Chrystusa Króla Wszechświata. Posąg wzorowany jest na słynnej statule z Rio de Janeiro, ale jest od niej wyższy aż o 6 m, choć nie tak efektownie zlokalizowany – nie stoi na skale nad miastem, lecz na kopcu wśród pól. Zobacz równieżPolecamy
Porady Podróżując po Brazylii koniecznie odwiedź gorące Rio. W dzień i w nocy... Ludność: ponad 6 mln (cała aglomeracja liczy 14,5 mln osób). Języki: portugalski (urzędowy), ponadto hiszpański, angielski. Waluta: real (BRL); 1 USD = ok. 1,8 BRL. Marzec–kwiecień to najlepsze miesiące, niezła jest też pora naszej jesieni (może być trochę pochmurno, ale za to jest tanio). Nasza zima to najdroższy okres: Brazylijczycy mają wakacje, bywa gorąco, a karnawał winduje ceny. Tanie połączenia lotnicze oferują Iberia, Air France i portugalski Tap. Przelot z Warszawy z przesiadką w europejskiej stolicy kosztuje ok. 3–4 tys. zł w obie strony. W promocji można znaleźć bilety za 1500 zł w obie strony. Na pobyt turystyczny do 90 dni nie jest wymagana. Przejazd z lotniska na Copacabana kosztuje ok. 30–40 dol. Stawka w mieście to ok. 3 dol./km (najlepiej przed rozpoczęciem kursu zapytać o orientacyjne koszty). Zważywszy na ich spektakularne położenie, hotele w Rio są relatywnie tanie: od 220 zł za dwójkę w hotelu*** przy Copacabana do 600 zł za apartament. Przykładowe hotele tej klasy w pobliżu plaży Copacabana: Copa Sul, Lancaster Othon, Debret, Copacabana Rio. Hotele ulokowane z dala od plaży lub w północnych dzielnicach są tańsze. Ceny w karnawale rosną nawet trzykrotnie (ok. 750 zł za dwójkę w hotelach***). Specjalność brazylijska to steki, bardzo krwiste (nawet te zamawiane jako well-done). Trzeba spróbować salata mista, czyli sałatki mieszanej, w której skład wchodzą pyszne bataty w majonezie. Uwaga: dania są ogromne, można zamówić jeden zestaw na dwie osoby. Cena takiej uczty rzadko przekracza kilkadziesiąt złotych. Bilety na paradę na Sambodromie kosztują ok. 40 dol., ale trudno je kupić poza pakietem wycieczek. Po rozpoczęciu parady można je nabyć u koników po 10 dol. „Jeden raz” z dziewczyną na telefon (zamówioną z katalogu) kosztuje 100–200 reali (ok. 150–300 zł), 2 godz. nielimitowanych usług – ok. 50 proc. więcej. Wejście do „term” (specyficzna wersja ekskluzywnej sauny, gdzie relaksują się brazylijscy biznesmeni) to wydatek 50 reali (80 zł). „Numerek” kosztuje 140–200 reali. Znane termy: Rio Antigo, Solarium, L’uomo, Centaurus. Love Motels (hotele miłości) – przybytki zaaranżowane na intymne spotkania. W pokojach są: sauna, jacuzzi, minibar, erotyczne gadżety i wielkie łoże. Ceny od 150 dol./noc. Niektóre z hoteli: Praia Lido i Vanity w Copacabana, Sinless, Shalimar i VIPs w Leblon. Ambasada RP, Av. das Naçoes, Qd. 809, Lote 33, Brasília – DF, CEP – 70423-900, tel. (55-61) 32-12-80-00. Tagi podróże brazylia rio de janeiro plaże wakacje seks ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER Dowiaduj się więcej o świecie i bądź na bieżąco z naszymi informacjami, poradami, konkursami JESTEŚMY W SOCIAL MEDIACH
Fawela Rocinha – nie traktuj tego jak wycieczkiHistoria faweli w BrazyliiDzisiejsze faweleJaka jest fawela Rocinha?Baby boom w fawelachJak bezpiecznie poruszać się po faweli?Fawela Rocinha – ile kosztuje zwiedzanie?Fawele – ważny dobry przewodnikZderzenie dwóch światówPo co pojechaliśmy na Fawelę Rocinha? Fawela Rocinha – nie traktuj tego jak wycieczki To jedno z najsmutniejszych miejsc jakie widzieliśmy w życiu. Ale naszym zdaniem w podróży i takie widoki są po coś. Bo podróżujemy nie tylko by wypoczywać ale też poszerzać swoją wiedzę o świecie. A chyba nic tak nie przemawia do świadomości jak widok skrajnego ubóstwa w zderzeniu, z którym jesteśmy bezsilni. Bo w pojedynkę trudno zbawiać świat. Natomiast łatwiej gdy możemy pokazać Ci takie miejsca, opowiedzieć o nich i dać szansę na zrozumienie problemu, który sami próbujemy pojąć. A temat faweli nie jest nowy na blogach tak jak i same fawele. Żeby zobrazować skalę problemu, wyobraź sobie, że Brazylia to największy kraj Ameryki Południowej, który zajmuje połowę kontynentu. A w fawelach żyje aż 6 % mieszkańców Brazylii. Historia faweli w Brazylii Czym są fawele? To dzielnice nędzy gdzie domy powstają z blachy, dykty, tektury i desek. Tak było niegdyś w Brazylii. Obecnie domy w fawelach buduje się z cegieł co nie oznacza, że tych pierwotnych bieda domków nie ma. Pierwsza fawela powstała w 1897 roku, na wzgórzach wokół Rio de Janeiro. Założyło ją 20 tys. weteranów wojen, których pozostawiono bez środków do życia. Jeśli chcesz lepiej poznać życie w fawelach, przeczytaj książkę Miasto Boga – Paulo Lins’a, które świetnie pokazuje życie młodych chłopaków z faweli w Rio. Na podstawie tej książki powstał film o takim samym tytule, który był nominowany do Złotych Globów. Co ciekawe zagrali w nim prawdziwi chłopcy z faweli – naturszczycy co tylko dodaje mu autentyczności. Dzisiejsze fawele W fawelach Rio de Janeiro żyje co piąty mieszkaniec tego miasta. Łącznie aż pięć milionów ludzi. Problem z fawelami jest taki, że nie są to wyłącznie dzielnice nędzy a obecne fawele to prostytuacja, handel narkotykami, drobna przestępczość. Zwykły turysta nie ma czego szukać w fawelach. Nie powinien tu nigdy sam na własną rękę zapuszczać się bo ma prawie gwarantowaną napaść podczas, której w najlepszym wypadku straci kasę, telefon, biżuterię. Próby oporu kończą się brutalnie. Czasem bardzo brutalnie. Jednak w ostatnich latach fawele stały się swego rodzaju atrakcją turystyczną i można do nich wejść z przewodnikiem, którym najczęściej jest osoba wywodząca się z faweli i doskonale znająca teren. Fawele są też w ostatnich latach pacyfikowane przez jednostki specjalne BOPE oraz oddziały policji pacyfikacyjnej. Dwie wielkie akcje zostały przeprowadzone przed Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej oraz Igrzyskami Olimpijskimi w 2016 roku. Zacznijmy od tego, że większość faweli w Rio położona jest na wzgórzach i wraz z rozwojem miasta, dolne części faweli były przejmowane przez miasto a ludzie zamieszkujący te bieda – osiedla zmuszeni byli przenosić się coraz wyżej. Tak było też z Rocinhą, której dolną część miasto zajęło pod budowę drogi łączącej dzielnice Lagoa i Barra. Rocinha to jedyna fawela w Rio, która oficjalnie jest dzielnicą od 1993 roku. Zajmuje powierzchnię prawie 150 hektarów. Przewodnicy mówili nam, że obecnie żyje tu aż 220 tysięcy ludzi. Chcieliśmy zobaczyć Rocinhę i mieć własny pogląd na temat faweli. Okazja nadarzyła się gdy pogoda w Rio zepsuła się na tyle, że mogliśmy zapomnieć o wjeździe na wzgórze, gdzie znajduje się figura Chrystusa czy odwiedzaniu jakichkolwiek innych miejsc. To był właśnie czas na fawele. W latach 30-ych – minionego wieku, fawela była częścią toru wyścigowego nazywanego Trampoliną Diabłów z powodu dziurawej nawierzchni. Nasz trip po faweli Rocinha Do Rocinchi wjeżdżaliśmy właśnie częścią tamtej drogi. Wsiedliśmy do naszego busa i pojechaliśmy dawną Trampoliną Diabłów na wzgórza. Jakie było nasze pierwsze wrażenie gdy wjechaliśmy do Rocinhi? Najpierw szok i niedowierzanie bo co innego czytać o takich miejscach a czym innym jest zobaczyć na własne oczy. Współczesna fawela pełna jest murowanych domów, budowanych jednak bez ładu i składu, bez jakiejkolwiek koncepcji. Tylko połowa domów ma prąd. Jeszcze mniej kablówkę. Wiele nielegalnie. Plątanina kabli biegnących przez Rocinhę to jeden wielki chaos, w którym trudno się połapać. Państwo szuka jednak sposobu na to by to ucywilizować. Osoby, które oficjalnie zameldują się, mogą legalnie korzystać z prądu oraz zdobyć legalną pracą. Dla mieszkańców faweli to ważne. W większości miejsc nie ma pojemników na śmieci. Te najczęściej trafiają wprost na ulice. Na Rocinhę kursuje jedna linia autobusu. Wewnątrz faweli funkcjonuje wyjątkowy, wewnętrzny transport. Jako, że na Rocinhi wciąż w wielu miejscach nie ma asfaltowych dróg, samochód nie wszędzie dojeżdża. Motocykl enduro – zawsze. Motocykle to najpopularniejszy środek transportu i fawelowa taksówka. Na Rocinhi jest jedna duża przychodnia zdrowia, która załatwia podstawowe potrzeby jej mieszkańców. Resztę próbują stworzyć organizacje społeczne, które coraz liczniej wspierają ubogich mieszkańców Rio. Baby boom w fawelach Podczas spaceru po Rocinha jeden z przewodników sprzedał nam mega ciekawostkę. Karnawał jest dla mieszkańców faweli wyjątkowym momentem w roku. Świętem tańca i radości. Ta radość jest tak ogromna, że co roku, dziewięć miesięcy po karnawale następuje „baby boom”. Rodzi się mnóstwo dzieci poczętych właśnie w trakcie karnawału. Okazuje się, brazylijska radość niejedno ma imię. Jak bezpiecznie poruszać się po faweli? Do faweli nie wchodzi się ot tak sobie, z ulicy bo można już z niej nie wyjść a w najlepszym wypadku zostać obrabowanym ze wszystkiego. Fawele zwiedza się. Tak, dobrze czytasz – zwiedza się – z przewodnikiem. Przewodnikami po fawelach są ludzie, który urodzili się w fawelach, w fawelach żyją i znają je jak własną kieszeń. Z nimi możesz czuć się bezpiecznie, bo na pewno nic Ci nie grozi. Przewodnicy przyprowadzają turystów a turyści oznaczają kasę potrzebną na rozwój faweli. Miejscowi to szanują. Właśnie Rocinha stała się nietypową atrakcją turystyczną a chętnych by ją zobaczyć jest sporo. I mimo, iż wygląda przygnębiająco polecamy by odwiedzić to miejsce. To miejsce przewartościowuje nasze myślenie o świecie i naszych potrzebach. Bo to czego my potrzebujemy jest niczym w porównaniu do tego czego potrzebują oni. A gwoździem jest świadomość, że nikt z nas nie wybiera miejsca i czasu gdzie się rodzi. Światem rządzi przypadek i przypadkiem można urodzić się w takim miejscu. Więc po takim tripie jeszcze bardziej docenia się nasze życie i drobne, codzienne radości. Fawela Rocinha – ile kosztuje zwiedzanie? Odwiedzając fawele wspierasz ich rozwój. Jak to się dzieje? Zwiedzanie faweli kosztuje około 120 reali czyli około 30 dolarów. Przewodnicy przekazują sporą część tej kwoty na programy socjalne realizowane w najbiedniejszych dzielnicach miasta. Krótko mówiąc odwiedzając fawele i płacąc za to wspierasz pozytywne zmiany jakie zachodzą w tych miejscach. Dlatego zachęcamy Cię. Jeśli będziesz w Rio – zrób coś pozytywnego i odwiedź Rocinhę. Twoja kasa ma znaczenie. Fawele – ważny dobry przewodnik Rodzi się oczywiste w tej sytuacji pytanie. Jak znaleźć dobrego, godnego zaufania przewodnika. Spokojnie znajdziesz go lub ją tak jak w naszym przypadku, rozstawioną na deptaku wzdłuż plaży Copacabana. Ale podczas spaceru, na jednym z punktów widokowych na Rocinhę trafiliśmy na gościa, który szybko przekonał nas do siebie bo miał przeogromną wiedzę i gadał jak najęty. Dzięki temu mogliśmy się dowiedzieć dużo więcej niż opowiadała nasza sympatyczna, nomen omen – przewodniczka. Tym gościem był Ed. Naprawdę nazywa się Edson Moreira i możecie go szukać na Instagramie na koncie @ed-favela lub przez WhatsApp: +55 21 981 259 590 Zderzenie dwóch światów Gdy skończysz już spacer po faweli wejdź do jednej z dzielnic sąsiadujących z Rocinhą. Może to być na przykład dzielnica Leblon. Wtedy zrozumiesz co to znaczy urodzić się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie. I jak wielka przepaść dzieli te dwa światy. Ludzie z Rocinha mają niefart życia w tym miejscu i dlatego często szukają prostych rozwiązań takich jak kradzież na załatwienie swoich trudnych spraw. Nawet nie próbujemy ich tłumaczyć bo każdy z nas był i jest zagrożony z ich strony ale tak wygląda ten świat. Po co pojechaliśmy na Fawelę Rocinha? Zobacz nasz vlog z faweli Rocinha. Jeśli spodoba Ci się temat, udostępnij go, zostaw suba lub lajka. Dzięki Jeśli szukasz odskoczni to poczytaj inne teksty z Rio de Janeiro: Schody Selaron w Rio de Janeiro – najsłynniejsze schody miastaPao de Acucar – wjazd na Głowę Cukru – co warto wiedzieć
Waldemar Gabis: Niektórzy polscy sportowcy po przyjeździe do Rio narzekali na zastane tam warunki. Są powody do narzekania? Tomasz Jabłoński: - Nie wiem, jak innym, ale mi w wiosce olimpijskiej bardzo się podoba. Jest bardzo duża, więc jest sobie gdzie naprawdę pochodzić i spędzić miło czas. W pokojach jest schludnie, może nie ma luksusów, ale wszystko potrzebne do przeżycia jest. I to jest najważniejsze. Fajnie, że wszyscy Polacy są w jednym wieżowcu i to tworzy fajny klimat. Podczas poprzednich igrzysk olimpijskich, w Londynie (2012) czy Pekinie (2008) niektórzy sportowcy narzekali na jedzenie. - Nie ma powodów do narzekania. Jedzenie jest bardzo zróżnicowane, bo na stołówce są stanowiska z różnymi kuchniami świata, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Jak przebiega życie w wiosce olimpijskiej? - Spokojnie. Wydaje mi się, że każdy jest skoncentrowany na swoim starcie i wszyscy, tak jak ja, przygotowują się do niego. Życie tutaj polega głownie na treningu i jedzeniu, chociaż wiadomo, ze każdy potrzebuje trochę wytchnienia. Co wtedy robicie? - Niektórzy jeżdżą na rowerach, inni grają na boisku w piłkę czy siatkówkę, jeszcze inni grają na konsolach. A zwiedzanie? Był Pan na mieście? - Nie było czasu, bo trenuję dwa razy dziennie. Chociaż w środę (3 sierpnia - red.) miałem dzień regeneracji, więc wybraliśmy się całym teamem na małą wycieczkę i w końcu udało się zobaczyć, jak tutaj wygląda prawdziwe życie. Przy okazji trochę odreagowałem, przewietrzyłem głowę od stresu związanego ze startem. Pierwszą walkę będzie Pan miał dopiero w piątek, 12 sierpnia. Jak przebiegają przygotowania? - Dobrze. Wykonuje cały plan swojego motorycznego trenera Piotra Kowalczyka, a tu na miejscu trenuję ze swoim prezeso-trenerem Markiem Chrobakiem. Czuwają więc nade mną ludzie, którzy znają mnie od wielu lat i wiedzą, co najbardziej mi teraz się przyda i to nie tylko pod względem fizycznym. Ta myśl bardzo mnie uspokaja. W czwartek, 4 sierpnia, odbyło się losowanie. Jak wypadło? - Nie mam co narzekać, bo nie trafiłem od razu na kogoś z rozstawienia (najwyżej notowani pięściarze – red.), ale wiedziałem już jednego z rywali i wiem na pewno, że nie będzie łatwo. Kliknij, aby powiększyć {id77202} W końcu to igrzyska olimpijskie, nie ma łatwych rywali. - No właśnie. Nie spodziewałem się tutaj żadnej łatwej walki i jestem na to przygotowany. Liczę, że uda mi się zwyciężyć. Do pierwszego pojedynku pozostało jeszcze trochę czasu. Nad czym pracujecie podczas treningów? - Pracujemy nad szybkością, mocą i celnością uderzeń. Forma jest? - Wydaje mi się, że wszystko jest ok, ale tak naprawdę, to ring dopiero pokaże, w jakiej jestem dyspozycji. Jestem dobrej myśli. Nie odczuwa Pan żadnych dolegliwości? - Nic poważnego, co by mnie ograniczało, mi nie dokucza. Nie ma więc na co narzekać. Na co Pan liczy podczas olimpijskiego występu? - Marzę o złocie i to mnie w pełni zadowoli. Czytaj także: Pieniądze, sława i... emerytura. O co walczy dziewięcioro gdańskich sportowców w Rio de Janeiro?
życie w rio de janeiro